Wrzesień to idealny miesiąc na realizację sesji ślubnej na Istrii w Chorwacji. Nadal jest ciepło i słonecznie, ale nie ma już upałów, ani tłumów. Tym razem wybór padł na Istrię- półwysep rozmaitości i kontrastów. Na miejsce zdjęć wybraliśmy Umag i Groznjan, czyli trochę morza i trochę interioru. Miejscówki były idealne, pogoda sprzyjająca, do pełni szczęścia zabrakło nam tylko trochę chmurek. Zabraliśmy naszych Młodych – Monikę i Michała i ruszyliśmy do Umagu.
Nie wiem jak wygląda Umag w sezonie, ale wrześniowy poranek zagwarantował nam spokój i ciszę, czyli idealne warunki na plener ślubny. Oczywiście za plecami na ławeczce przysiedli miejscowi, by mieć na nas oko. Monika i Michał pięknie prezentowali się na tle zabytkowej zabudowy i o takie właśnie ujęcia nam chodziło.
Po plaży przyszedł czas na krótki spacer uliczkami Umagu.
Kolejną miejscówką był Groznjan, miasteczko artystów , które leży w głębi Istrii. Odwiedzaliśmy to miejsce kilkukrotnie, pamiętamy więc o puncie widokowym z ławką, stołem i pięknym widokiem na miejscowość położoną na szczycie wzgórza To doskonałe miejsce na śniadanie i kilka fotek.
Realizując sesje ślubne w Chorwacji często spotykaliśmy się z życzliwością miejscowych, tym razem pan z obsługi parkingu włożył nam za szybę bilet parkingowy z napisem “na vjencanje” i poinformował, że parking mamy za free…
W Groznjanie oczywiście nie byliśmy sami, tu chyba zawsze jest sporo ludzi, łapaliśmy więc kadry pomiędzy kolejnymi falami turystów, spośród których dość liczną grupę stanowili nasi krajanie. A rodacy na widok pary młodej reagują zazwyczaj żywiołowo. Tym razem przechodząca obok niewiasta, przekonana, że nikt jej nie rozumie, ostrzegawczym tonem rzuciła w stronę panny młodej “kobieto, co ty dobrego robisz…” Jak bardzo zdziwiła się, słysząc nasz śmiech i odpowiedź w języku polskim.
Oczywiście w Groznjanie zeszło nam sporo czasu, ale przecież sesja ślubna w Chorwacji to nie tylko zdjęcia, to też możliwość pozwiedzania, wypicia kawy w jakimś przyjemnym miejscu i porozmawiania…
Kolejnym punktem na naszej mapie było Kotli i widowiskowe wodospady. Kiedy jednak dotarliśmy na miejsce, okazało się, że w rzece wody nie było i ta jakże spektakularna miejscówka okazała się klapą, a liczyliśmy na takie kadry! (oczywiście kilka zdjęć zrobiliśmy). W Kotli mamy też miejscóweczkę na lokalną napitkę, ta na szczęście niezmiennie od lat trwa i nie wysycha. Więc poczyniliśmy degustację i pogawędkę z miłą gospodynią, a jakże o braku wody w rzece, zakupy domowych trunków i wróciliśmy nad morze, by zrobić jeszcze kilka kadrów na plaży.
Sesję ślubną Moniki i Michała realizowaliśmy praktycznie cały dzień, zrobiliśmy sporo kilometrów, obejrzeliśmy wiele ciekawych miejsc. Śmiało możemy napisać, że Istria jest doskonałym miejscem na plener ślubny. Serdecznie i gorąco pozdrawiamy!
Leave a Comment
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.